Zmieniam się.
Mam swoje wzloty i upadki. Czasem wspinam się na wysoki mur, zdobywam szczyt, dobiegam do mety, osiągam cel, wygrywam. Czasem upadam na kolana. Osuwam się w dół. Łamię rękę, nogę, rozrywam serce. Usuwam się w cień. Poddaję się. Przegrywam. W większości jestem silna, pewna siebie, walczę o swoje, stawiam się. Niosę głowę uniesioną wysoko, idę wyprostowana przed tymi, którzy nie wierzą, wyśmiewają. Wszystko tylko po to, by po chwili upaść, zamknąć się w sobie, zgubić się w labiryncie wyzwisk i własnych myśli. Może jestem po prostu słaba. Nie umiem wygrać. Walka mnie pochłania. Ale dlaczego? Dlaczego nie mogę pokonać samej siebie?
Mam swoje wzloty i upadki. Czasem wspinam się na wysoki mur, zdobywam szczyt, dobiegam do mety, osiągam cel, wygrywam. Czasem upadam na kolana. Osuwam się w dół. Łamię rękę, nogę, rozrywam serce. Usuwam się w cień. Poddaję się. Przegrywam. W większości jestem silna, pewna siebie, walczę o swoje, stawiam się. Niosę głowę uniesioną wysoko, idę wyprostowana przed tymi, którzy nie wierzą, wyśmiewają. Wszystko tylko po to, by po chwili upaść, zamknąć się w sobie, zgubić się w labiryncie wyzwisk i własnych myśli. Może jestem po prostu słaba. Nie umiem wygrać. Walka mnie pochłania. Ale dlaczego? Dlaczego nie mogę pokonać samej siebie?

